3b i 6a w ZOO!
Na zakończenie roku szkolnego klasy 3b i 6a wybrały się na wspólną wycieczkę do ZOO. Bo kto powiedział, że starsi nie mogą jechać na wycieczkę z młodszymi? My z pewnością nie!
To już kolejne wspólne wyjście, które pokazało, że taki duet sprawdza się doskonale!
Podczas spaceru między wybiegami nie brakowało rozmów, śmiechu i nowych znajomości. Niektóre z nich rozwinęły się wyjątkowo szybko. Tak, Kapi, wszyscy już wiemy, że Igor został twoim nowym najlepszym kolegą i raczej nic tego nie zmieni.
A nie ma co ukrywać, wspólne żarty, rozmowy i wygłupy sprawiły, że czas minął zdecydowanie za szybko. Starsi uczniowie po raz kolejny udowodnili, że można na nich liczyć. Dbali o dobrą atmosferę i pilnowali, żeby nikt nie został przypadkowo mieszkańcem ZOO. Młodsi natomiast pokazali, że poczuciem humoru wcale nie ustępują starszym kolegom i koleżankom, a czasami wręcz przejmują prowadzenie w konkursie na najlepszy żart dnia.
Oczywiście nie zabrakło podziwiania zwierząt. Były małpy, surykatki, pingwiny i wiele innych ciekawych gatunków. Było też coś, czego nie było... lwy. Ten fakt szczególnie przeżywała pani Ola, która przez niemal całą wycieczkę wypatrywała ich z nadzieją w oczach. Niestety, lwy najwyraźniej dowiedziały się o naszej wizycie i postanowiły się nie pokazywać. Można więc śmiało powiedzieć, że największymi poszukiwaczami przygód tego dnia byli nie odkrywcy egzotycznych gatunków zwierząt, a pani Ola szukająca lwów.
Najważniejsze jednak było to, że po raz kolejny przekonaliśmy się, że wiek nie ma znaczenia, kiedy ludzie potrafią dobrze się razem bawić. Wspólne wycieczki to nie tylko zwiedzanie ciekawych miejsc, ale przede wszystkim budowanie relacji, które zostają na długo.
Na sam koniec czekała nas jeszcze jedna atrakcja. W drodze na przystanek pani Paulina postanowiła poprowadzić nas skrótem. Jak się później okazało, był to skrót wyjątkowej klasy, ponieważ pozwolił nam iść około 15 minut dłużej niż główną drogą. To osiągnięcie wymaga naprawdę szczególnego talentu. Dzięki temu mogliśmy jeszcze trochę porozmawiać, pośmiać się i spędzić razem dodatkowy czas. A pani Paulina udowodniła, że nie każdy bohater nosi pelerynę – niektórzy po prostu znają bardzo kreatywne skróty.
Dziękujemy wszystkim za wspólnie spędzony dzień, mnóstwo śmiechu i świetną atmosferę. Takie wycieczki przypominają nam, że najlepsze wspomnienia tworzą się nie tylko dzięki miejscu, do którego jedziemy, ale przede wszystkim dzięki ludziom, z którymi tam jesteśmy.
Tekst: Aleksandra Pikul
